Dla mnie paradoks lub wręcz coś niewytłumaczalnego jest to, że jak patrzę na współczesne trupy autobusów, to nie tyle, że nie dowierzam ale wręcz nie biorę pod uwagę, że one faktycznie odchodzą. Kiedyś rozrywało serce widok wraków na CWS-e. A literka L to już łzy wiciskała i próbowałem dotrzeć do wspomnień związanych z danym ikarkiem, ale często na próżno, bo ... był np. z woronicza, a ja przecież wolski chłopak. Nie jestem wstanie opowiedzieć, co ja wtedy przeżywałem. Tam lufa z polskiego, a tu stare ikaruski w agonii rozebrane do szkieletu. I weź tu wybierz mądrze.. Ikarusy i potem te notatki na lekcjach, a nauczyciele zieloni o co chodzi, ale pytania co tam bazgrolisz i nie uważasz na lekcji na porządku dziennym. Mieli rację poniekąd, ale i tak się nie znali na autobusach - zagiął bym ich na pierwszym pytaniu o dostawach np.. Było minęło. Rowerem na Włościańską jeździłem w deszczu czasem. Kto to zrozumie teraz.
Niestety. Samochody sprzed 30 lat mają się nieźle, ale te sprzed 15-stu to złom... Nie przystosowane do kosztownych w ich przypadku odbudów. Ikarusy, czy Jelcze można było rozkładać i składać, a w dzisiejszych autobusach jest jak w ruskim zegarku: rozłożysz i złożysz, ale zawsze jakaś część Ci zostanie...
Taka polityka. Lobby, czy cóś...
Nie no, jest tak jak mówisz. Dobry przykład z tym zegarkiem. Taki sentymentalny jestem i tyle. Pewnie współczesnych zacznie mi brakować za lat kilka, ale na szczęście jest internet i kolega, to sobie przypomnę. A może ktoś ocali od zapomnienia, bo jednak warto. Jak u Grechuty niemalże, Ocalić od zapomnienia.
No, to fakt. I święta prawda techniczno- inżynierska i odwrotnie. Nie zapomnę Taty, jak bardzo chciał abym był podobny do niego, tzn. perfekcyjny lub bardziej w tym co opisuję, a już na pewno co przedstawiam w postaci rysunku. A techniczne pismo oczko w głowie, cholernie wrażliwy był i na rysunek, nie było przebacz ale to już .. ach. Konstruktor maszyn i urządzeń budowlanych był w końcu po Polibudzie. Nie miałem łatwo niechluj, tato zawsze skarcił i postawił do pionu. A uczyli ponoć jeszcze profesorowie z przed wojny, ponoć, ale to lata 50/60 były.
Oj tak zeszytów z zapiskami w piwnicy od diabła może kiedyś się przydadzą. Zaś największy relikt jaki posiadam to kilka rzeczy z detali z wozu 2856 ostatni skasowany ikarus na R5. Lewarek, znaczki z klapy, kasety i kilka pierdół. Z resztą wóz od 1989 roku w posiadaniu mojego sąsiada ach płakał wtedy. Zajezdnie zlikwidowano, wóz jego też a on na 3 laya trafił na Redutowa. Takie czasy...
Kiedyś wóz remontowano, bo nie było odpowiednich dostaw nowego taboru, by wymienić skorodowane pojazdy. Dziś wóz się wycofuje, gdy wprowadzany jest nowy tabor, o wyższym standardzie, bardziej ekologiczny. Naturalna kolej rzeczy. Odporność antykorozyjna Solarisów jest już na tyle duża, że nie potrzeba remontów kratownic. Ale mechanizmy i wnętrze są wyeksploatowane i wymuszają wycofanie pojazdu.
~Michał
[26, Październik 2020 at 10:38 PM]
Przy dostawach Ikarusów automatów niektórzy kierowcy mówili, że dobre ale długo nie pojeżdżą.Przy dostawie Manów i Solarisów w 2001 roku też słyszałem, że długo nie pojeżdżą, bo takie nowoczesne. Tymczasem wozy przejeździły ponad 15 lat, a niektóre jeżdżą prawie 20 lat bez żadnego NG. Ikarusy aby dojeździć 20 lat musiały mieć dwie NG z remontami silników i częściową wymianą elementów kratownicy. A co do samochodów to wiele modeli z przełomu wieków daje radę, choć wtedy też mówili, że samochody z początku lat 90 czy z lat 80 były lepsze i trwalsze. Także z oceną nowych wozów się wstrzymam. A co do obserwacji, to ja w szkole zamiast patrzeć na tablice, patrzyłem na autobusy mknące po TŁ zapamiętując ich numery taborowe...
Taka polityka. Lobby, czy cóś...